IMG_0029

Obojętność

Jeden z najbardziej znanych wyimków z norymberskich protokołów brzmi mniej więcej tak:

„W 1923 roku wystarczyło 7 policjantów, aby udaremnić faszystom objęcie władzy w Monachium; w 1933 roku wystarczyłoby 700 żołnierzy, aby nie dopuścić do przekazania władzy Hitlerowi; kilkanaście lat później ludzkość straciła 70 milionów ludzi, aby pokonać faszyzm”.

Te słowa dźwięczały mi w głowie podczas lektury doskonałej książki Pawła Pieniążka pt.: „Pozdrowienia z Noworosji”. Paweł – od miesięcy przemierzający ukraiński front wzdłuż i wszerz – pokusił się o reportaż, w którym, między innymi, próbuje ustalić powody sukcesów prorosyjskich separatystów. I pisze na przykład o donieckich restauracjach, które wiosną zeszłego roku pełne były klienteli, w zdecydowanej większości mającej gdzieś stosunkowo nielicznych, pierwszych aktywistów. Czy o spacerujących rodzinach, u których rewolucyjne hasła wywoływały co najwyżej zaciekawienie, często zmieszane z politowaniem. Aż z czasem „rosyjska wiosna” – wsparta z Federacji ludźmi i bronią – nabrała takiej masy krytycznej, że nie dało się już przejść obok niej obojętnie. Ale wówczas było już za późno.

*         *         *

No właśnie, „obojętność” to jedno ze słów-kluczy do zrozumienia istoty sytuacji na Ukrainie. Rzecz w tym, że obojętność, która zagroziła ukraińskiej państwowości, wprost z tej państwowości wynika. Jest cechą immanentną struktur państwa, ale też przywarą jego obywateli. Od których wszak trudno oczekiwać, by przejmowali się losem kraju, jeśli dla nich uosobieniem państwa są skłonni do permanentnych wymuszeń i kradzieży urzędnicy. Jeśli owo państwo nie oferuje nic poza tym (albo takie jest postrzeganie jego roli). Czy za taki kraj warto ginąć?

To problem nadrzędny, którego rozwiązanie to „być albo nie być” naszego wschodniego sąsiada. Wprost mający wpływ na to, co działo się, dzieje się, i będzie się dziać na linii frontu.

—–
„Chwała Ukrainie, chwała bohaterom” – karta kredytowa z patriotycznym hasłem. Symbole są ważne, ale na nich nie da się zbudować trwałej państwowości/fot. Michał Zieliński