„Odyseja”

Do wczoraj „Odyseja” była dla mnie opowieścią przygodowo-awanturniczą. Element baśniowo-transcendentny – wszyscy ci bogowie, cyklopy, syreny i inne dziwadła – nie przydawał jej powagi. Do tego stopnia, że w oryginalnej wersji miałem ją za głupiutką. Nadal mam, dystansując się od wszystkiego, co nierzeczywiste i nieracjonalne.

Poszedłem więc do kina dla grzesznej przyjemności obejrzenia czegoś, co nie wymaga ode mnie emocjonalnego i intelektualnego zaangażowania. No i wziął mnie reżyser najnowszej adaptacji homeryckiej historii rozsmarował po ścianie. W ciemno założyłem, że sceny będą epickie, scenografia dopieszczona, a poziom realizacyjny najwyższy; w końcu to Nolan. Ale takiej interpretacji mitu tom się nie spodziewał.

Jest bowiem najnowsza „Odyseja” opowieścią o stresie pourazowym. O wyparciu. O poczuciu winy. O skutkach wojennej brutalności i bestialstwa. Historia Odysa ma widzowi pokazać, że z wojny nie wraca się czystym. Z wojny wraca się zadręczonym – dlatego najchętniej by się o niej zapomniało. Dlatego powrót jest tak długi, czasem nigdy się nie kończy, nawet jeśli fizycznie dobijemy do brzegu. Oto przesłanie Nolana. Niepokojąco aktualne w czasach, gdy obleganych jest tyle Troi…

Zdecydowanie polecam!

Nz. Kadr z filmu/fot. materiały dystrybutora

Autor

Marcin

I am a journalist (working for Polska Zbrojna magazine), writer, blogger, and the author of the military-themed blog bezkamuflazu.pl. During my journalistic career, I have covered multiple conflicts and humanitarian crises in Iraq, Afghanistan, Ukraine, Georgia, Lebanon, Uganda and Kenya. Between 2009 and 2014, I ran the blog zafganistanu.pl, dedicated to the war in Afghanistan, the deployment of Polish forces and veterans’ affairs. I am also the author or co-author of non-fiction books and political fiction novels, including Międzyrzecze and Stan wyjątkowy.