Arsenał

Według szacunków Federacji Amerykańskich Naukowców (FAS) rosja posiada około 4400 głowic jądrowych. Kolejne 1020 wycofano z eksploatacji, ale jeszcze ich nie zdemontowano. Łącznie daje to ponad 5400 ładunków. Czy jest się czego bać? Cóż, to arsenał wystarczający, by w przypadku wojny jądrowej spowodować katastrofę o globalnych konsekwencjach. Ale…

Nie wszystkie głowice są gotowe do natychmiastowego użycia. FAS szacuje, że około 1800 strategicznych ładunków znajduje się na rozmieszczonych rakietach lub w bazach bombowców. Pozostałe przechowywane są w magazynach, skąd w razie potrzeby mogą trafić do jednostek wojskowych. Wymaga to dodatkowych przygotowań, lecz nie oznacza, że broń jest niesprawna. Zresztą sama liczba głowic nie mówi jeszcze wszystkiego o możliwościach przeprowadzenia uderzenia jądrowego.

Bo głowicę trzeba przecież dostarczyć do celu. A do tego potrzebne są odpowiednie środki przenoszenia, których sprawność, gotowość bojowa i odporność na działania przeciwnika mają równie duże znaczenie jak liczba posiadanych ładunków. rosja dysponuje trzema rodzajami takich środków, tworzącymi triadę nuklearną: bombowcami strategicznymi, międzykontynentalnymi rakietami bazowania lądowego oraz pociskami balistycznymi wystrzeliwanymi z okrętów podwodnych. Każdy z tych komponentów ma inne zalety i ograniczenia. Każdy też znajduje się w nieco innej kondycji.

Bombowce. Coraz mniej maszyn, coraz więcej problemów

Lotnictwo strategiczne jest najbardziej elastycznym elementem rosyjskiej triady nuklearnej. W przeciwieństwie do rakiet balistycznych bombowce można zawrócić nawet po rozpoczęciu misji, a ich wysłanie w określony rejon może stanowić czytelny sygnał polityczny. Maszyny te mogą przenosić pociski manewrujące z głowicami konwencjonalnymi lub jądrowymi, rażąc cele z dużej odległości, bez konieczności wlatywania w przestrzeń powietrzną przeciwnika. Ta elastyczność ma jednak swoją cenę. Bombowce wymagają lotnisk, rozbudowanego zaplecza technicznego i stosunkowo łatwo je wykryć. Dlatego spośród trzech komponentów triady są najbardziej narażone na zniszczenie, zwłaszcza gdy pozostają na ziemi.

rosja wykorzystuje dwa typy ciężkich bombowców strategicznych: turbośmigłowe Tu-95MS oraz naddźwiękowe Tu-160. Pierwsze są rozwinięciem konstrukcji z lat pięćdziesiątych, drugie powstały pod koniec zimnej wojny. Oba typy poddawano modernizacjom, obejmującym m.in. elektronikę i uzbrojenie. Dzięki temu mogą przenosić nowoczesne pociski manewrujące, w tym Ch-102 z głowicą jądrową.

Według szacunków FAS z maja 2026 roku w aktywnej ewidencji rosyjskiego lotnictwa strategicznego znajdowało się około 60 bombowców. Nie oznacza to jednak, że wszystkie były sprawne i gotowe do natychmiastowego startu. Część maszyn przechodzi remonty i modernizacje, inne wymagają obsługi technicznej. W przypadku samolotów liczących kilkadziesiąt lat utrzymanie odpowiedniej gotowości staje się coraz trudniejsze i kosztowniejsze.

Dodatkowym problemem są straty wojenne. 1 czerwca 2025 roku Ukraińcy przeprowadzili operację „Pajęczyna”, atakując dronami rosyjskie lotniska wojskowe. Zniszczonych zostało siedem Tu-95, a kolejny prawdopodobnie uszkodzono. rosjanie zaczęli rozpraszać pozostałe bombowce, przenosząc je do bardziej oddalonych baz. Wrześniowa katastrofa Tu-95MS była kolejnym uszczupleniem floty.

Moskwa próbuje odbudowywać potencjał, modernizując Tu-160 i wznawiając ich produkcję. Program napotyka jednak opóźnienia. Z czterech maszyn Tu-160M, które miały zostać przekazane wojsku jeszcze w 2025 roku, do 2026 roku dostarczono dwie. Jeszcze bardziej odległa pozostaje perspektywa wprowadzenia nowego bombowca PAK DA, który w przyszłości miałby zastąpić starsze konstrukcje. Wiosną 2026 roku wciąż trwał montaż pierwszego prototypu przeznaczonego do prób naziemnych.

Konkludując wątek – rosyjskie lotnictwo strategiczne zachowuje zdolność do przeprowadzania uderzeń jądrowych, ale jego potencjał stopniowo się kurczy. Przy obecnym tempie modernizacji i produkcji nowych maszyn odwrócenie tego trendu będzie trudne, a za kilka lat może okazać się niewykonalne.

Rakiety, które miały zastąpić radzieckie konstrukcje

Kolejny element rosyjskiej triady stanowią międzykontynentalne pociski balistyczne, czyli ICBM. To broń zdolna pokonać tysiące kilometrów w czasie liczonym w dziesiątkach minut. Część rakiet umieszczono w podziemnych silosach, inne przewożone są na wieloosiowych wyrzutniach samochodowych. Te drugie mogą zmieniać pozycję, co utrudnia przeciwnikowi ich wykrycie i zniszczenie.

Podstawą modernizowanego arsenału są pociski RS-24 Jars, występujące zarówno w wersjach mobilnych, jak i silosowych. Mogą przenosić kilka niezależnie naprowadzanych głowic, przeznaczonych do rażenia różnych celów. rosja posiada również starsze rakiety Topol-M oraz ciężkie R-36M2, znane na Zachodzie jako SS-18 Satan. Te ostatnie wywodzą się jeszcze z radzieckiego programu zbrojeniowego.

Właśnie R-36M2 miał zastąpić nowy RS-28 Sarmat. rosyjska propaganda przedstawiała go jako broń zdolną przełamać amerykańską obronę przeciwrakietową i zagwarantować Moskwie przewagę strategiczną. Program okazał się jednak znacznie trudniejszy, niż zakładano. Pierwszy udany test przeprowadzono w kwietniu 2022 roku, ale później nastąpiła seria niepowodzeń. We wrześniu 2024 roku eksplozja podczas próby w kosmodromie Plesieck poważnie uszkodziła stanowisko startowe, a kolejny test, przeprowadzony w listopadzie 2025 roku, również zakończył się niepowodzeniem. Dopiero 12 maja 2026 roku rosjanie poinformowali o drugim udanym locie Sarmata. Nie zmienia to faktu, że rakieta, która pierwotnie miała wejść do służby już w 2018 roku, wciąż nie osiągnęła pełnej gotowości operacyjnej.

Problemy Sarmata nie oznaczają jednak, że rosja utraciła możliwość przeprowadzenia strategicznego uderzenia. Jarsy pozostają realnym zagrożeniem, a nawet starsze rakiety mogą zachowywać zdolność bojową dzięki remontom, wymianie podzespołów i przedłużaniu resursów, czyli dopuszczalnych okresów eksploatacji. Wiek rakiety sam w sobie nie przesądza bowiem o jej niesprawności. Znacznie ważniejsze są stan materiałów napędowych, układów sterowania, elektroniki oraz jakość obsługi technicznej.

Niestety, rzeczywistej kondycji rosyjskich pocisków nie da się w pełni ocenić na podstawie publicznie dostępnych informacji. Moskwa nie ujawnia szczegółowych danych o ich gotowości, a pojedyncze udane lub nieudane próby nie pozwalają wiarygodnie określić sprawności całego arsenału. Dodatkowo Zachód utracił możliwość bezpośredniej kontroli liczebności i rozmieszczenia części rosyjskich sił strategicznych. Przewidziane traktatem New START inspekcje i wymiana informacji przestały funkcjonować jeszcze przed jego wygaśnięciem w lutym 2026 roku.

Bombowce można zniszczyć na lotniskach, a silosy rakietowe mają znane, stałe położenie. Inaczej jest z trzecim elementem rosyjskiej triady – okrętami podwodnymi przenoszącymi pociski balistyczne. Ich największą zaletą jest możliwość ukrycia się przed przeciwnikiem. Co z tego wynika? O tym przeczytacie w dalszej części tekstu, który opublikowałem w portalu TVP.Info – oto link do tego materiału.

Nz. Wybuch bomby jądrowej w 1954 roku, podczas testu Castle Romeo na atolu Bikini/fot. Departament Energii USA/domena publiczna

Autor

Marcin

I am a journalist (working for Polska Zbrojna magazine), writer, blogger, and the author of the military-themed blog bezkamuflazu.pl. During my journalistic career, I have covered multiple conflicts and humanitarian crises in Iraq, Afghanistan, Ukraine, Georgia, Lebanon, Uganda and Kenya. Between 2009 and 2014, I ran the blog zafganistanu.pl, dedicated to the war in Afghanistan, the deployment of Polish forces and veterans’ affairs. I am also the author or co-author of non-fiction books and political fiction novels, including Międzyrzecze and Stan wyjątkowy.