Rok

Pierwsza kadencja Trumpa była przez wielu traktowana jako chwilowa anomalia, po której amerykańska polityka wróci na znane tory. Druga – i ten pierwszy jej rok, który właśnie dziś mija – bezlitośnie obnażyły fałsz tego myślenia. Trump nie jest już wypadkiem przy pracy amerykańskiej demokracji, lecz jej świadomym wyborem.

Czas się z tą myślą oswoić – dla własnego dobra.

Dlaczego? A choćby dlatego, że w logice Trumpa sojusze nie są wartością, lecz narzędziem – użytecznym tak długo, jak długo przynoszą wymierny zysk. Najbardziej odczuwalnym skutkiem tej zmiany jest sposób, w jaki Biały Dom mówi – i myśli – o NATO. Retoryka odpowiedzialności zbiorowej ustąpiła miejsca językowi rozliczeń. Artykuł 5 przestał być aksjomatem, a stał się pretekstem do pytań o to, kto płaci, kto korzysta, kto jest „winien”.

Polska polityka bezpieczeństwa przez lata opierała się na założeniu, że demonstracyjna lojalność wobec Waszyngtonu przełoży się na trwałość gwarancji. Stąd bezprecedensowa bliskość polityczna, rekordowe zakupy uzbrojenia, prośby o silną obecność wojskową USA. Rzecz w tym, że efektem tych zabiegów jest narastająca asymetria, w której Polska coraz częściej występuje nie jako partner, lecz klient i beneficjent łaski. Problem nie polega na samym sojuszu z USA, a na ryzyku, że stanie się on jedyną realną osią naszego bezpieczeństwa. A sojusz oparty wyłącznie na jednej gwarancji, w świecie transakcyjnej polityki, jest konstrukcją kruchą. Brak alternatyw jest słabością. Im więcej Polska inwestuje w jeden kierunek, tym mniej ma przestrzeni manewru, gdy ten kierunek zaczyna się chwiać.

To wymusza brutalną, ale konieczną refleksję: bezpieczeństwa nie da się outsourcingować w nieskończoność. Dla naszego kraju oznacza to potrzebę realnej dywersyfikacji: politycznej, wojskowej, przemysłowej. Nie w kontrze do USA, lecz na wypadek ich zmiany kursu.

Rok Trumpa to dla Polski bolesne, lecz konieczne otrzeźwienie. Wiemy już, że lojalność nie jest walutą, którą można zdeponować na przyszłość. Ale w polityce bezpieczeństwa największym zagrożeniem wcale nie jest cynizm partnera. Jest nim naiwna wiara, że cudzy interes na zawsze pokryje się z naszym.

—–

A gdybyście chcieli wesprzeć mój ukraiński raport, polecam się poniżej.

Tych, którzy wybierają opcję wsparcia „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:

Wspieraj Autora na Patronite

Szanowni, to dzięki Wam powstają także moje książki! W sklepie Patronite możecie nabyć je w wersji z autografem i pozdrowieniami. Szeroka oferta pod tym linkiem.