Order…

20 czerwca 2026 roku

Co pan sądzi na temat zamieszania z Orderem Orła Białego? – pytają mnie Czytelnicy.

Cóż, jest mi zwyczajnie smutno. Oto bowiem zamiast dojrzałego realizmu, obie strony – ukraińska poprzez prowokacje historyczne, a polska poprzez widowiskowe gesty odwetowe – postawiły na emocje.

Nie zmienia to faktu, że imperatywem dla Polski pozostaje przetrwanie ukraińskiej państwowości – ze względu na nasze bezpieczeństwo – a owo przetrwanie z oczywistych powodów jest również imperatywem samej Ukrainy. Dlatego obie strony muszą jak najszybciej „schować szable” i wytrwać w twardej, pragmatycznej współpracy – militarnej i gospodarczej – odcinając się od wizerunkowych wojen.

Ufam, że zwycięży ów rozsądek.

A emocje? Cóż, pozostaję lojalnie zakochany w swojej ojczyźnie, jaka by ona nie była (Polskę pisowską też kochałem). Ale nie zapominam, kto w wojnie z rosją jest tym dobrym, a kto tym złym. Nie wyprę się zachwytu ukraińskim hartem, determinacją, oddaniem, odwagą. Ta opowieść o umiłowaniu wolności – niepozbawiona brzydkich epizodów (wszelkich posowieckich i porosyjskich kulturowych złogów) – nieodmiennie angażuje moje serce. Jestem więc z Tobą, Ukraino. Rozumem – bo tego wymaga mój polski patriotyzm – i sercem. Trwaǰ i grom ruSSkich – ja na froncie medialnym dalej będę robił swoje.

21 czerwca 2026 roku

Kto jest tu ze mną dłużej, ten wie, co sądzę o prezydencie Nawrockim. Kto nie wie, temu pokrótce wyjaśnię – zmartwił mnie jego wybór i martwi jego prezydentura.

Ale nie o tym chciałbym dziś pisać – wspominam Nawrockiego, by zastrzec, że nie przyłączę się do chóru krytyków jego decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego Zełenskiemu. Uważam ją za złą, ale wieszanie psów TYLKO na prezydencie RP, to fatalna postawa. Przysłania nam bowiem coś istotniejszego, mianowicie nieodpowiedzialność Wołodymyra Zełenskiego, który sprawę z Polską pokpił dokumentnie.

To nie jest randomowy Ukrainiec, który nie ma pojęcia o zbrodniach UPA, a gość, który słyszał o tym wielokrotnie. I co ważniejsze – dobrze wiedział, że wynoszenie na piedestał upowskich bandytów wybuchnie w Polsce niczym granat w szambie. On tymczasem olał to i dramatycznie naraził Ukrainę – i tego nie potrafię mu wybaczyć.

Przez Polskę idzie 90 proc. pomocy wojskowej, Rumunia jako alternatywa to wolne żarty – mają tam 30 proc. naszej przepustowości (a po ukraińskiej stronie jest jeszcze gorzej). Tego stanu nie da się zmienić z tygodnia na tydzień czy nawet z miesiąca na miesiąc; na to trzeba lat – czasu, którego Ukraina nie ma. Słowacja, Węgry? Jeszcze mniejsze możliwości i, nade wszystko, brak społecznej zgody na uczynienie tych krajów hubami.

Idźmy dalej. Wszyscy się zafiksowali na dronach i na tym, że Ukraina większość z nich wytwarza sama (co też nie jest prawdą…), ale fakty są takie, że bez wsparcia wojskowego z zewnątrz ZSU by się nie utrzymały. Broń, amunicja, mundury, smary, paliwo – to wszystko niemal w całości idzie przez Polskę. Zaraz putin przypierdzieli w odwecie za Moskwę, z jednej strony wyżywając się na cywilach, z drugiej atakując wrażliwe ukraińskie cele. Na przykład infrastrukturę paliwową. W efekcie sprowadzanie paliwa stanie się jeszcze większym wyzwaniem i koniecznością. Skąd Ukraina je ściągnie – z Białorusi?

Zełenski to wszystko wie i dramatycznie ryzykuje. Nie będę teraz szedł w autokrytykę, poprzestanę na stwierdzeniu, że Polacy mają skłonność do unoszenia się honorem. Kto nas zatrzyma, gdy wypiszemy się z roli hubu? Trump? Ten baran przyklaśnie. Europa? Obecny rząd jeszcze jej słucha, ale za progiem wybory, a języczkiem u wagi będzie elektorat nacjonalistyczny, antyukraiński; jak długo Tusk wytrwa w ignorowaniu tej siły?

I Zełenski też to wie, a przynajmniej powinien wiedzieć – jak nie on, to jego doradcy. I co? I nic; ukraiński prezydent wybrał igranie z naszymi słabościami i traumami. Nieodpowiedzialną zabawę z ogniem, bo przecież bez nas Ukraina zginie.

Jezu, jakbym chciał, by to był jakiś plac zabaw, by przyszedł starszy pan i zabrał gówniarzom (z obu stron) krzesiwo…

Autor

Marcin

I am a journalist (working for Polska Zbrojna magazine), writer, blogger, and the author of the military-themed blog bezkamuflazu.pl. During my journalistic career, I have covered multiple conflicts and humanitarian crises in Iraq, Afghanistan, Ukraine, Georgia, Lebanon, Uganda and Kenya. Between 2009 and 2014, I ran the blog zafganistanu.pl, dedicated to the war in Afghanistan, the deployment of Polish forces and veterans’ affairs. I am also the author or co-author of non-fiction books and political fiction novels, including Międzyrzecze and Stan wyjątkowy.