Zuchwałość

gierasimow, ksywa „młotkowy’, do putina (10 dni temu):

– Zdobyliśmy Kupiańsk!

Zełenski (dziś):

– Potrzymaj mi piwo…

Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że chłopięca zuchwałość nie przystoi politykowi, głowie państwa na wojnie. „Propagandowa szopka”, rzekną, usiłując zdezawuować fakt, że prezydent Ukrainy znów odwiedził żołnierzy w strefie walk, gdy jego adwersarz długo nie wychodził z bunkra, a jak już zdecydował się pojechać na front, to zwizytował go zdalnie, z bezpiecznej odległości 40 kilometrów (nawet Hitler, który odwagą nie grzeszył, był bliżej…). Załączone zdjęcie wykonano w Kupiańsku, 2000 metrów od rosyjskich pozycji. Gdy je robiono, Zełenski nagrywał wystąpienie, w którym odnosił się do kremlowskich zapewnień o zdobyciu miasta.

„Frajerzy…”, mówi jego postawa, a komunikat ów skierowany jest nie tylko do putina i jego speca od masowego wytracania własnych żołnierzy. To także przesłanie do Trumpa, coś w stylu: „może i nie mam najmocniejszych kart, mam za to jaja”. Tak również (obok szeregu innych działań!), ową chłopięcą zuchwałością, buduje się morale współobywateli. Kto nie wierzy, niech zerknie w ukraińską przestrzeń informacyjną. Prezydencki gest jest tam odbierany jako symbol niezłomności i nieustępliwości całej Ukrainy. Jednoczy i daje powody do dumy. A na takiej bazie pojawia się skłonność do kolejnych wyrzeczeń.

—–

Szanowni, to dzięki Wam powstają także moje książki! W sklepie Patronite możecie nabyć je w wersji z autografem i pozdrowieniami. Szeroka oferta pod tym linkiem.

Fot. Biuro prezydenta Ukrainy

Zmartwienia

W styczniu 2023 roku pojechałem do Bachmutu w konwoju humanitarnym. Na przedpolach toczyły się ciężkie boje, większość mieszkańców już dawno uciekła. Ale nie wszyscy chcieli wyjeżdżać – w bombardowanym mieście wciąż żyło około 7 tys. osób, głównie staruszków oraz życiowych pechowców, którym po prostu było wszystko jedno. Wodociągi nie działały, gazu i prądu nie dostarczano. Żywność i inne produkty można było dostać jedynie w punktach wydawania pomocy. Dwa takie miejsca były celem naszej podróży.

W Bachmucie rządziła armia – wjazd wymagał zezwolenia zmilitaryzowanej administracji, konwój poruszał w obstawie wojskowych pojazdów. Żołnierze byli pomocni, nie „robili pod górkę”, ale nie ukrywali, że konwoje – a tych do Bachmutu przyjeżdżało kilka dziennie – dezorganizowały im pracę. „To strefa frontowa, tu nie powinno być żadnych cywili”, słyszałem i trudno było się nie zgodzić z tą argumentacją. Po prawdzie to nie bardzo rozumiałem, dlaczego ukraińskie władze nie egzekwowały przymusu ewakuacji. Nieprzeprowadzona zawczasu, często skutkowała koniecznością wywózki „maruderów” już bezpośrednio spod ognia, co jeszcze bardziej komplikowało wojsku robotę…

O czym wspominam, sprowokowany reakcjami na sondaż IBRiS-u dla „Rzeczpospolitej” (opublikowany pod koniec kwietnia br.). Badanych zapytano o to, co zrobiliby w przypadku ataku zbrojnego rosji na Polskę. I tak 14,1 proc. ankietowanych zdecydowałoby się zmienić wraz z rodziną miejsce zamieszkania i poszukać bezpieczniejszego miejsca w kraju. 18,5 proc. respondentów wybrałoby ucieczkę za granicę. „Co trzeci Polak uciekłby, gdyby w kraju wybuchła wojna!” – krzyczące nagłówki niektórych mediów sugerowały, że taki rozkład deklaracji to dramat.

Nic bardziej błędnego! Opuszczenie strefy działań wojennych i terenów przyległych przez zbędne osoby, to dowód zdrowego rozsądku (właściwej strategii przerwania, patrząc z jednostkowej perspektywy), ale też działanie pro-obronne. Wojsko na wojnie ma dość zmartwień, by dodatkowo obciążać je koniecznością zapewnienia ochrony i aprowizacji ludności cywilnej. Jeśli ta ma dokąd uciekać – kraj jest dość rozległy, a granice otwarte – lepiej, by z tej opcji skorzystała.

I nie, nie trzeba się obawiać, że „uciekną wszyscy i nie będzie komu walczyć”. O czym przeczytacie w tekście, który opublikowałem w portalu TVP.Info – oto link do tego materiału – gdzie systematyzuję swoje rozważania na temat (de)motywacji i rzekomego defetyzmu Polaków.

Zapraszam do lektury, ale i polecam Waszej uwadze przyciski poniżej – wszak bez Was nie byłoby mojego pisania.

Tych, którzy wybierają opcję wsparcia „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:

Wspieraj Autora na Patronite

Szanowni, odwiedźcie sklep Patronite, gdzie można nabyć moje książki w wersji z autografem i pozdrowieniami. Pełną ofertę znajdziecie pod tym linkiem.

Nz. Wody nie było, nieliczni mieszkańcy pobierali ją z kałuż… Bachmut, styczeń 2023 roku/fot. własne